[Patronite] Przegląd Prasy Nr 13

Cześć, zapraszam na podsumowanie zeszłego tygodnia na Bliskim Wschodzie. UWAGA! Jeśli nie dołączyłeś/-aś jeszcze do grupy dla Patronów na Facebooku, to zachęcam żeby to zrobić już teraz – LINK.

——————–

Secesja południowego Jemenu coraz bliżej

W niedzielę, 26 kwietnia 2020 r., Tymczasowa Rada Południa (STC, ang. Southern Transitional Council) ogłosiła rozpoczęcie tworzenia „samorządnych struktur”, które mają przejąć władzę na południu kraju i w ten sposób zastąpić rządową administrację podlegającą prezydentowi Hadiemu – w praktyce można to traktować jako de facto pierwszy krok na drodze do secesji południowego Jemenu. STC uzasadnia swój ruch tym, że jemeński rząd jest całkowicie dysfunkcyjny oraz blokuje wprowadzenie w życie porozumienia z Rijadu. Ok, ale czym tak w ogóle jest STC, co to za porozumienie z Rijadu, i jakie znaczenie dla wojny w Jemenie może mieć ostatnia decyzja STC?

File:Divided Yemen.svg
Zjednoczenie Jemenu, źródło: Mnmazur, WikiMedia, CC 3.0.

——————–

Czym jest STC?

W 1990 r. doszło do zjednoczenia Jemenu, jednak nie wszyscy mieszkańcy południa kraju zaakceptowali tę decyzję, co ostatecznie doprowadziło do wojny domowej w 1994 r. Siły południowców zostały jednak szybko pokonane. Jakkolwiek nie położyło to kresu separatyzmowi na południu, a tylko opóźniło jego powtórny wybuch. W 2007 r. na południu znowu zaczęło dochodzić do napięć, zaczęto organizować anty-rządowe demonstracje i ścierać się z policją.

Napięcia na linii północ-południe są głęboko zakorzenione. Południe kraju przez ponad 100 lat objęte było brytyjskim protektoratem, podczas gdy północ – zdolna do obrony przed Brytyjczykami i Saudami – pozostawała niepodległa. Rządy Brytyjczyków odcisnęły mocne piętno na mieszkańcach południa i to nie tylko ze względu na lepszą infrastrukturę czy szybszy rozwój gospodarczy, ale także „modernizację stosunków społecznych” – więzy plemiennie na południu kraju zostały mocno poluzowane, podczas gdy na północy nadal są jednym z czynników determinujących pozycję w społeczności. Swoje zrobiły też czasy istniejącej na południu Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu (w latach 1967-1990), która jako urzeczywistniająca ideały ustroju socjalistycznego, wprowadziła szereg reform skupionych wokół m.in. darmowej edukacji, budowania społeczeństwa obywatelskiego, emancypacji kobiet itd.

Gdy w 2011 r. do Jemenu dotarła arabska wiosna kwestia południa znowu wypłynęła na wierzch. Nie przedłużając jednak i zmierzając do sedna, gdy w 2015 r. rozpoczęła się saudyjska interwencja zbrojna, Południowcy opowiedzieli się po stronie prezydenta Hadiego i ramię w ramię z wojskami rządowymi walczyli przeciwko Houthim. Południowcy już wtedy nie kryli się z tym, że jednym z ich celów jest odzyskanie niepodległości, jednak aż do 2017 r. ich współpraca z Hadim i Saudami przebiegała bez większych przeszkód.

Wszystko zmieniło się jednak w kwietniu 2017 r., gdy prezydent Hadi zdymisjonował gubernatora Adenu, Aidarusa al-Zoubaidiego, jednego z bardziej popularnych Południowców. Jeszcze w maju 2017 r. lokalni politycy, niezadowoleni z decyzji Hadiego, powołali do życia Tymczasową Radę Południa (STC), a na jej czele stanął właśnie Zoubaidi. Od początku STC wspierana była przez Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), które zaczęły szkolić i zaopatrywać zbrojne ramię STC – tzw. Siły Pasa Bezpieczeństwa. W efekcie doszło do paradoksalnej sytuacji, w której KSA i ZEA, należące do tej samej koalicji anty-Houthi, stanęły w Jemenie po przeciwnych stronach barykady – Saudowie po stronie Hadiego, a ZEA po stronie Południowców.

Napięcie między zwaśnionymi stronami osiągnęło apogeum w styczniu 2018 r., gdy w Adenie doszło do walk między siłami rządowymi a STC. Rezultat walk był dla Hadiego katastrofalny – w ciągu zaledwie 2 dni STC opanowało cały Aden, który służył wówczas za tymczasową siedzibę rządu. Wkrótce później zawarto rozejm, a upokorzony Hadi musiał ewakuować się z rządem do Rijadu – co teraz często wykorzystuje propaganda Houthich.

File:Yemen Warmap with Frontlines.png
Sytuacja w Jemenie, STC oznaczone kolorem żółtym. Zielony – Houthi, Czerwony – saudyjska koalicja, beżowy – Al Kaida

——————–

ZEA wycofują się z Jemenu

W lipcu 2019 r. ZEA ogłosiło, że rozpoczyna wycofywanie swoich sił z Jemenu. Hadi uznał najprawdopodobniej, że oznacza to koniec wsparcia Emiratów dla separatystów z STC i w miesiąc później, w sierpniu, wydał swoim oddziałom rozkaz odbicia Adenu. Siły rządowe, ze wsparciem Saudów, rozbiły kilka oddziałów Południowców i przedarły się na przedpola Adenu, jednak ich pochód został ostatecznie zatrzymany gdy kolumny rządowe zaczęły być bombardowane przez lotnictwo ZEA.

Jak można się spodziewać naloty ZEA na siły Hadiego wywołały ogromne napięcia między Saudami a Emiratami. Część osób w Rijadzie zaczęła oskarżać Abu Zabi, że nie tyle wycofuje się z Jemenu, co staje po stronie Houthich i Iranu. Sprawa dalszego sojuszu KSA-ZEA zawisła na włosku. W czasie gdy na przedmieściach Adenu trwały zażarte walki, do Rijadu udał się nawet następca tronu ZEA, Muhammad ibn Zajid Al Nahajjan (MBZ), który osobiście przekonywał że działania ZEA i STC w żaden sposób nie podkopują rządu Hadiego. MBS i król Salman zareagowali na te zapewnienia pewnie tak jak Wy – zdziwieniem i niedowierzaniem.

Ostatecznie jednak po raz kolejny udało się wypracować porozumienie. W dniu 5 listopada 2019 r. przedstawiciele rządu Hadiego i STC podpisali porozumienie, które zakładało dalszą współpracę obu stron przeciwko Houthim oraz wciągnięcie przedstawicieli STC do jemeńskiego rządu. Gwarantami porozumienia zostali Saudowie i Emiraty. Od miejsca podpisania dokumentu, porozumienie jest obecnie nazywane skrótowo „porozumieniem z Rijadu”.

Porozumienie zmniejszyło co prawda napięcia, ale nigdy nie zostało w całości implementowane. Nie położyło także końca przelewowi krwi – w kolejnych miesiącach nadal dochodziło do potyczek i zasadzek. Oczywiście każda ze stron uważa, że sama pozostaje bez skazy, a to druga strona odpowiada za brak implementacji porozumienia z Rijadu.

Materiał TRT na temat walk w Adenie w 2018 r.

——————–

Pierwszy krok do secesji?

Właśnie w takiej atmosferze doszło do ogłoszenia przez STC rozpoczęcia tworzenia „samorządu” na południu kraju. Język jakim posługuje się STC jest bardzo wyważony, bo mowa jest o samorządzie a nie o niepodległości – nikt nie ma jednak wątpliwości co do tego jakie są prawdziwe zamiary członków STC, którzy zresztą nie kryją swoich separatystycznych tendencji.

Rząd Hadiego dobrze zdaje sobie sprawę z tego z jak niebezpiecznym przeciwnikiem ma do czynienia i dlatego niemal momentalnie rząd wydał oświadczenie, w którym STC określono jako rebeliantów i wezwano Saudów na pomoc. Po stronie rządu opowiedzieli się także gubernatorzy pięciu prowincji położonych na wschód od Adenu: Hadhramautu, Szabwy, al-Mahry, Abjanu i Sokotry. Na Sokotrze doszło nawet do dość zaciętych walk, gdy siły STC próbowały wedrzeć się do Hadibu, stolicy prowincji, zostały jednak odparte przez siły rządowe i Saudów.

Saudowie także ostro skrytykowali ruch STC, stwierdzając że współpraca w ramach wyznaczonych przez porozumienie w Rijadzie jest jedyną opcją. Podobne stanowisko zaprezentowało ZEA. Moim zdaniem nie oznacza to jednak, że Emiraty przestały wspierać STC – nadal to robią, ale nie chcą otwarcie wyrażać swojego poparcia dla STC, aby nie denerwować Saudów.

Moment podpisania porozumienia w Rijadzie w 2019 r.

——————–

Prognostyk?

Moim zdaniem ostatnia decyzja STC to pierwszy krok do secesji południa, a być może już nawet faktyczna deklaracja niepodległości. Tak jak pisałem Południowcy nigdy nie kryli motywów swojego działania i od 2017 r. stale dochodziło między nimi a Hadim do napięć. Dlatego ostatnia decyzja STC nie zmienia sytuacji w Jemenie o 180 stopni, lecz raczej potwierdza to o czym mówiło się od dawna – Południe chce secesji, która jest wspierana przez ZEA.

Co ciekawe realizacja dążeń separatystycznych może być popierana nie tylko przez ZEA, ale także przez Rosję, którą z południem Jemenu łączą dość bliskie więzy – Związek Radziecki był jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych i wojskowych Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu, a sowiecka flota posiadała nawet bazę morską na Sokotrze. Według niepotwierdzonych informacji ZEA mają oferować Rosjanom dostęp do portów m.in. w Adenie i na Sokotrze, w zamian za poparcie secesjonistycznych planów STC. Póki co Rosjanie pozostają jednak ostrożni i nie chcą publicznie opowiedzieć się po żaden ze stron konfliktu – czekając najpierw na ostateczny rezultat wojny domowej.

Kluczowym dla dalszego rozwoju sytuacji będzie to co zrobią teraz Saudowie. Władza STC ogranicza się w zasadzie tylko do Adenu. Pozostałe prowincje, ze względu na dużą obecność wojsk saudyjskich i przyjazne Saudom lokalne władze, są niemal poza zasięgiem STC. Teoretycznie Saudowie mają teraz dwie opcje i żadna z nich nie jest dobra. Pierwsza to próba rozbicia sił STC, jednak to jest obarczone ogromnym ryzykiem – separatyści dysponują poparciem ZEA, a newsy o bombardowaniu Adenu przez saudyjskie lotnictwo nie wyglądałyby ani dobrze w mediach ani na arenie międzynarodowej. Druga opcja to natomiast próba osiągnięcia porozumienia, jednak to – jak pokazują doświadczenia z zeszłego roku z Rijadu – jest niemal niemożliwe, bo ani po stronie rządu, ani po stronie STC nie ma politycznej woli do implementacji zawieranych porozumień.

Saudyjska interwencja w Jemenie zamienia się w strategiczną katastrofę. Udało im się co prawda zatrzymać Houthich przed zajęciem całego Jemenu, lecz jednocześnie doprowadzili do sojuszu Houthich z Iranem, co przed 2015 r. nie było wcale takie oczywiste. Jednocześnie, mimo wydania fortuny na działania wojenne, nie udało im się rozstrzygnąć przyszłości Jemenu na polu bitwy. Dlatego teraz muszą angażować się w długie, żmudne negocjacje. Co gorsza nie tylko Houthi chcą swojej części jemeńskiego tortu, lecz także STC. Teoretycznie Saudowie mogliby wyjść z tego „negocjacyjnego pata” obronną ręką – zmieniając stronę i udzielając poparcia STC zamiast Hadiemu, w zamian za otrzymanie wolnej ręki w prowincji Mahra graniczącej z Omanem i w ten sposób zdobywając „okno na Morze Arabskie”. Jednak uparty charakter saudyjskiego następcy tronu, MBS’a, zdaje się blokować jakąkolwiek elastyczność Saudów w ich polityce wobec Jemenu. Fatalnie wróży to na przyszłość KSA i samego MBS’a.

Carlos Latuff/MiddleEastMonitor, CC 4.0.
Źródła:
https://www.middleeasteye.net/news/yemen-stc-southern-transitional-council--plan-self-rule-south
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/yemen-southern-transitional-council-200426072715154.html
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/timeline-history-south-yemen-separatism-200426103850975.html
https://www.middleeastmonitor.com/20200426-yemen-uae-backed-separatist-group-announces-self-rule-in-south/
https://www.middleeastmonitor.com/20200426-yemens-5-provinces-reject-separatist-self-governance/
https://www.middleeastmonitor.com/20200427-saudi-led-coalition-in-yemen-calls-for-end-to-escalation-in-south/
https://thearabweekly.com/saudi-led-coalition-yemen-calls-return-riyadh-agreement
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/dividing-yemen-key-saudi-uae-objective-analyst-200427083159938.html
https://www.middleeastmonitor.com/20200428-uae-backed-forces-say-self-rule-decision-in-southern-yemen-irreversible/
https://www.middleeastmonitor.com/20200428-egypt-warns-against-deviating-from-riyadh-agreement-on-yemen/
https://www.middleeasteye.net/news/stc-declaration-autonomous-rule-not-enough-yemen-southerners
https://www.middleeastmonitor.com/20200429-saudi-cabinet-calls-on-yemens-southern-separatists-to-rescind-emergency/
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/saudi-calls-yemen-southern-separatists-rescind-emergency-200429062900667.html
https://www.middleeastmonitor.com/20200501-yemen-houthi-army-spokesman-declares-end-of-jawf-operation-holds-key-to-marib/
https://english.iswnews.com/13009/map-ansar-allah-operation-end-in-al-jawf-province/
https://www.middleeastmonitor.com/20200502-yemen-forces-undermine-uae-backed-militia-attack-on-socotra/
https://www.aljazeera.com/news/2020/05/yemeni-government-southern-separatists-sign-socotra-truce-200502103232655.html

——————–

Niepewny los „premiera” Kadhimiego

W środę, 6 maja, w irackim parlamencie ma odbyć się głosowanie nad udzieleniem wotum zaufania rządowi Mustafy Kadhimiego. Parlamentarzyści zaczęli już ściągać do Bagdadu, jednak nadal nie wiadomo czy Kadhimiemu udało się przeciągnąć na swoją stronę tylu posłów, aby być pewnym zwycięstwa w głosowaniu.

W dniu otrzymania przez Kadhimiego nominacji na stanowisko nowego premiera, jego osoba uzyskała bardzo szerokie poparcie. Opowiedzieli się za nim m.in. Sadr, pro-irański Fatah, Nasr Abadiego, sunnici Halbousiego, Kurdowie z KDP i PUK. Wydawało się, że Kadhimi ma nominację w kieszeni, jednak w kolejnych dniach doszło do poważnych tarć między Kadhimim a jego poplecznikami na tle składu nowego rządu. Kadhimi co najmniej dwukrotnie przedstawiał partiom politycznym listę kandydatów na stanowiska ministerialne, lecz te ciągle miały obiekcje do różnych nazwisk pojawiających się na listach.

W efekcie tych sporów były premier Maliki, z koalicji Państwo Prawa (część Dawy) stwierdził, że jego ugrupowanie nie poprze Kadhimiego. Wtórował mu Ayad Allawi, który także opowiedział się przeciwko nowemu rządowi. Ani Maliki, ani Allawi, nie są graczami tej „kategorii wagowej”, aby samodzielnie zablokować kandydaturę Kadhimiego, jednak wczoraj wieczorem pojawiła się informacja, że głosować na „nie” będzie także Sairun Muktady Sadra (niepotwierdzone, informacja pochodzi od jednego z posłów Sairunu, Badira al-Zijadiego). To duże zaskoczenie, bo sprzeciw Sadra może oznaczać, że Kadhimiego nie poprą także Kurdowie, którzy naciskali wcześniej na to, że nowy premier powinien uzyskać szerokie poparcie szyickich partii – a głównie Sairunu i Fatahu. Z drugiej jednak strony, gospodarka irackiego Kurdystanu, w związku z wstrzymaniem wypłat transzy z budżetu federalnego, ma nóż na gardle i dlatego Kurdom z pewnością zależy na tym, żeby w Bagdadzie szybko pojawiła się osoba, z którą mogliby wynegocjować pakiet pomocowy.

Głosowanie nad udzieleniem wotum zaufania rządowi Kadhimiego już w środę, o 21.

Od lewej: Mohammed Halbousi (spiker parlamentu) oraz Musatafa Kadhimi (kandydat na premiera)
Źródła:
https://www.rudaw.net/english/middleeast/iraq/04052020
https://www.middleeastmonitor.com/20200427-nominations-of-iraqi-ministers-rejected/
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/sunni-forces-refuse-to-compromise-their-candidates-in-al-kadhimi-s-government/
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/al-kadhimi-sends-8-candidates-names-to-ministerial-portfolios-for-verification/
http://musingsoniraq.blogspot.com/2020/04/resigned-pm-abdul-mahdi-doesnt-accept.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iraqi-soldiers-search-islamic-state-tigris-river-samarra.html
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/three-ministries-behind-al-kadhimi-s-government-delay/
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/al-kadhimi-puts-the-final-touches-on-his-government/
https://www.shafaaq.com/en/kurdistan/high-ranking-delegation-from-kurdistan-region-headed-by-talabani-to-visit-baghdad/
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iraq-isis-diyala-jelawla-terrorism-security.html
https://www.middleeastmonitor.com/20200429-iraq-protesters-return-to-tahrir-square-denounce-pm-designate/

——————–

Nocne ataki Daesz na PMU

W ostatnich tygodniach w Iraku obserwujemy zwiększoną aktywność bojowników Daesz, który niemal codziennie atakują posterunki sił bezpieczeństwa. Jedne z największych ataków w ostatnich dniach miał miejsce w nocy z 1 na 2 maja 2020 r.

W dniu 1 maja, ok. 23 czasu bagdadzkiego bojownicy IS przeprowadzili zaskakujący atak na posterunki PMU rozmieszczone wokół miasta Samara w prowincji Salah Ad-Din. Atak był bardzo intensywny i dobrze skoordynowany – jednocześnie zaatakowano kilka pozycji PMU w miejscowościach Mukaszifa, Jathrib i Metejbeja.

Atak był na tyle duży, że broniący pozycji żołnierze Pułku Tygrysu z 35. Brygady PMU (Dawa), byli zmuszeni wezwać posiłki z Samary i Bagdadu. Walki trwały niemal przez całą noc, a szalę zwycięstwa na stronę sił rządowych udało się przechylić dopiero nad ranem, gdy zaczęło świtać, a bojownicy Daesz wycofali się.

W ataku zginęło 14 żołnierzy PMU. Tym samym był to jeden z największych ataków Daesz od 2017 r.

Rezultat walk mógłby być inny, gdyby bojownikom IS udałoby się wysadzić SVBIEDa, którego wysłali w kierunku pozycji PMU, lecz został on, na szczęście, zniszczony zanim osiągnął swój cel.

W ostatnich tygodniach obserwuję zwiększoną aktywność ataków Daesz. Niemal codziennie dochodzi do mniejszych lub większych ataków z ich strony – szczególnie intensywne te ataki są po stronie irackiej, jednak zwiększoną aktywność IS można zaobserwować także na pustyni syryjskiej (wzrost aktywności IS jest tu na tyle zauważalny, że nawet USA zaproponowało Rosjanom koordynację ataków anty-IS w tym rejonie).

Daesz atakuje głównie na terenach mieszanych sunnicko-szyickich (np. droga Samara-Bagdad) oraz terenach spornych między rządem w Bagdadzie a Kurdami (Dijala, Kirkuk). W ten sposób chcą z pewnością osiągnąć większą polaryzację społeczną i tym samym zdobyć więcej popleczników dla swojej sprawy.

W najbliższych miesiącach spodziewam się niestety jeszcze większego wzrostu aktywności IS. Irak jest obecnie w przededniu jednego z największych kryzysów polityczno-gospodarczych w swojej historii:

  • od grudnia 2019 r. nie wybrano nowego rządu, odrzucając w międzyczasie dwóch kandydatów na stanowisko premiera, natomiast trzeci (Mustafa Kadhimi) do 9 maja ma czas na uzyskanie wotum zaufania, jednak podobnie jak swoi poprzednicy napotyka na coraz większy opór poszczególnych partii. Teoretycznie tymczasowo rządzi nadal premier Mahdi, jednak jego autorytet jest obecnie minimalny;
  • od zabójstwa Solejmaniego doszło do rozłamu w szeregach PMU. Irańczycy stracili dużo ze swojej kontroli nad organizacją, a część jednostek, którym bliżej do Nadżafu i ajatollaha Sistanego wystąpiła z PMU;
  • młodzież, które rozpoczęła protesty w listopadzie 2019 r., a obecnie zawiesiła je z powodu koronawirusa, najprawdopodobniej wkrótce będzie chciała wrócić na ulice;
  • iracki Kurdystan jest na krawędzi bankructwa ze względu na niskie ceny ropy naftowej, a rząd centralny wstrzymał wypłatę transzy z budżetu, która powinna przypadać Kurdom (Irbil nie dostarczał części kurdyjskiej ropy do Bagdadu, lecz sprzedawał ją samodzielnie m.in. Turkom);
  • rząd centralny także ma ogromne problemy gospodarcze z powodu niskich cen ropy (której eksport odpowiada za ok. 90% wpływów do irackiego budżetu). Jeszcze na początku roku irackie dochody z eksportu ropy wynosiły ok. 6,5 mld dolarów miesięcznie, obecnie jest to tylko ok. 1,5 mld. Minister finansów (pełniący swoją funkcję tymczasowo) zapowiedział już, że jeśli sytuacja na rynku ropy się utrzyma, to rząd nie będzie w stanie wypłacać pensji już w czerwcu-lipcu. Tymczasem większość Irakijczyków zatrudniona jest właśnie w sektorze państwowym (urzędy, siły bezpieczeństwa itd.).

Nie chcę pisać, że Daesz kontratakuje i wkrótce zobaczymy Kalifat 2.0, jednak obecnie wygląda to bardzo źle. IS przegrupowuje siły i ewidentnie szykuje się do powtórzenia scenariusza z 2014 r., gdy jak walec przetoczyło się przez północ Iraku. Co prawda Irak jest obecnie w zupełnie innej sytuacji niż w 2014 r. – zwłaszcza gdy idzie o pewne „mechanizmy społeczne”, które ułatwiły IS dojście do takiej potęgi. Jednak nikt nie wie jak sytuacja będzie wyglądała za kilka miesięcy, gdy świat przejdzie z fazy COVID-19 do fazy pt. „Kryzys gospodarczy wywołany COVID-19”, a Irak wejdzie w głęboką recesję.

 

Ataki IS w kwietniu (sic!). Mapa stworzona przez: Aaron Y. Zelin. https://twitter.com/azelin

Materiał Simony Foltyn z Mukajszify (prowincja Salah Ad-Din)

——————–

Koronawirusowa dyplomacja Erdogana

W zeszłym tygodniu w USA wylądował turecki samolot ze sprzętem medycznym. Na pokładzie samolotu znajdowało się 500.000 maseczek chirurgicznych, 4.000 kombinezonów, 2.000 litrów środku dezynfekującego, 1.5000 gogli ochronnych, 400 maseczek N-95 oraz 500 przyłbic. Do transportu dołączono list Erdogana, który wylądował na biurku Trumpa.

Treść listu została udostępniona i trzeba przyznać, że mało kto słodzi tak jak Erdogan. W liście można przeczytać m.in. „Możesz być pewny [p. prezydencie Trump], że [Turcja] jako wiarygodny i silny partner USA, będzie nadal demonstrowała solidarność [z USA] w każdy możliwy sposób”. Amerykanie momentalnie podchwycili temat, wskazując potrzebę umocnienia sojuszu północnoatlantyckiego. Mike Pompeo dziękując Turcji za pomoc napisał na Twitterze „Podczas czasu kryzysu, sojusznicy NATO muszą działać wspólnie”.

Nie trudno dostrzec, że zarówno Turcy, jak i Amerykanie, wykorzystują kryzys wywołany COVID-19 do naprawy wspólnych relacji nadwyrężonych latami sporów co do polityki wobec Syrii. Pytanie jednak czy ostatnie umizgi Erdogana do Waszyngtonu i „chowanie S-400 w garażu”, to tylko chwilowe zjawisko czy może faktycznie Ankara postanowiła wreszcie iść na ustępstwa wobec Waszyngtonu.

Turecka pomoc, źródło: Mike Pompeo, Twitter
Źródła:
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/letter-trump-turkey-erdogan-urges-understanding-200429073816352.html
https://www.reuters.com/article/us-health-coronavirus-turkey-usa/in-letter-to-trump-turkeys-erdogan-urges-better-u-s-understanding-idUSKCN22B0V4
https://twitter.com/SecPompeo/status/1255288909937999872

——————–

Hezbollah zdelegalizowany w Niemczech

W czwartek, 30 kwietnia, Niemcy zdelegalizowały Hezbollah (jako partię polityczną) uznając go za organizację terrorystyczną. Już w 2013 r. na terenie UE zdelegalizowano zbrojne ramię Hezbollahu, jednak nie zdecydowano się zrobić tego samego w stosunku do „skrzydła politycznego” Partii Boga.

Według szacunków niemieckiego wywiadu obecnie w Niemczech działa ok. 1000 członków Hezbollahu. Całkowita delegalizacja organizacji z pewnością utrudni jej członkom działanie, lecz wątpliwe aby miała położyć jej całkowity kres. Hezbollah od lat zmaga się to z sankcjami, to z amerykańskim wywiadem i radzi sobie z tym całkiem dobrze. Pokazują to chociażby doświadczenia Amerykanów, którzy wielokrotnie wykrywali istniejące w USA siatki Hezbollahu, które zajmowały się szmuglowaniem broni do Libanu.

Problem ze zwalczaniem Hezbollahu jest o tyle poważny, że organizacja w pełni korzysta z możliwości jakie daje ogromna diaspora libańska żyjąca na wszystkich krańcach świata – więcej Libańczyków żyje poza granicami kraju (8 mln) niż w swojej Ojczyźnie (4 mln).

Hassan Nasrallah, przywódca Hezbollahu, źródło: Al Manar TV
Źródła:
https://www.middleeastmonitor.com/20200430-germany-bans-hezbollahs-political-wing/
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/germany-designates-hezbollah-terrorist-organization.html

——————–

UWAGA!

Jeśli nie dołączyłeś/-aś jeszcze do grupy dla Patronów na Facebooku, to zachęcam żeby to zrobić już teraz – LINK.

——————–

To wszystko na dzisiaj. Dziękuję Wam za wspieranie Pulsu Lewantu!

——————–

Drogi Czytelniku, jeśli podoba Ci się „Puls Lewantu” i chcesz więcej ciekawych treści, to rozważ proszę możliwość wsparcia mojej twórczości za pośrednictwem platform:

Dla Patronów przewidziałem specjalne korzyści, a otrzymane od Was wpłaty przeznaczę na zwiększenie regularności publikacji, rozbudowę strony, podcasty i wiele, wiele innych (szczegóły w zakładce „Cele”.)

Jeśli wybierzesz opcje wsparcia przez PayPal i będziesz chciał otrzymać korzyści z Patronite to odezwij się do mnie wiadomością prywatną na Fejsie. 😉

Jeśli chcesz być na bieżąco z wiadomościami ze świata Bliskiego Wschodu, to możesz zacząć obserwować mnie na Fejsbuku.😉

Henry Kissinger (Sekretarz Stanu USA) i Anwar Sadat (prezydent Egiptu), 1975 r., źródło: Biblioteka Kongresu, Domena Publiczna