[Patronite] Przegląd Prasy Nr 11

Kadhimi – impotent czy wilk w owczej skórze?

W Iraku trwają właśnie gorące debaty nad składem przyszłego rządu, na którego czele ma stanąć Mustafa Kadhimi – oczywiście pod warunkiem, że otrzyma wotum zaufania od parlamentu.

Kadhimi, jako człowiek z zewnątrz (niedysponujący własnym zapleczem politycznym), gra o uzyskanie szerokiego poparcia ze strony irackich partii politycznych. Dlatego też od samego początku do rozmów na temat nowego rządu zaprosił zarówno szyitów, sunnitów jak i Kurdów.

Z nieoficjalnych informacji jakie wyciekają, wygląda na to że zrezygnowano z tworzenia technokratycznego rządu, i teki ministerialne zostaną podzielone między poszczególnymi partiami – przy czym kandydaci mają być ekspertami w swoich dziedzinach (przynajmniej w teorii). Podejrzewam, że jest to pokłosie „sporu”, do którego doszło na tle składu rządu między Fatahem a Sadrem. Fatah chciał podziału zgodnie z dotychczasowymi zasadami, a Sadr naciskał na rząd technokratyczny (tak jak to robił w przypadku Allawiego i Zurfiego). Ostatecznie jednak Sadr ustąpił i zgodził się na podział minister pomiędzy poszczególne partie – ze wspomnianym zastrzeżeniem, że na ministrów powinni wybrani zostać „fachowcy”.

Tymczasem, poza granicami Iraku, rząd Kadhimiego już teraz został ciepło przyjęty w Waszyngtonie i Teheranie. Pompeo, który zna Kadhimiego, stwierdził że bardzo cieszy go, że irackie partie przełamały dotychczasowy impas i w końcu nominowały na premiera osobę, która cieszy się zaufaniem wszystkich stronnictw. W podobnym tonie o Kadhimim wypowiadają się irańskie gazety i decydenci w Teheranie. Przy czym tutaj należałoby się zastanowić czy Iran faktycznie powinien się cieszyć? Z pewnością pozbycie się Zurfiego było sukcesem, na który Iran mocno liczył – wysyłając do Iraku Ismaila Ghaniego (szef IRGC) oraz Alego Shamkaniego (doradca Chameneiego). Szybko jednak może się okazać, że odsunięcie Zurfiego było tylko połowicznym sukcesem, który utorował drogę do władzy dużo groźniejszemu przeciwnikowi – Kadhimiemu.

Jeśli rząd Kadhimiego otrzyma wotum zaufania od parlamentu, to przyjdzie mu rządzić w bardzo ciężkich czasach. Wśród młodych Irakijczyków rośnie opór przeciwko dotychczasowemu układowi społeczno-politycznemu. Na świecie szaleje pandemia koronawirusa, która odbija się na stanie światowej gospodarki, zmniejszając popyt na surowce energetyczne – tym samym obniżając cenę ropy i pchając Irak w kierunku głębokiego kryzysu gospodarczego. Dodatkowo stale rośnie napięcie między Waszyngtonem a Teheranem, a Irak jest na najlepszej drodze do zostania placem boju między tymi dwoma graczami.

Abadi i Kadhimi rozmawiają podczas uroczystości powierzenia Kadhimiemu misji utworzenia nowego rządu. To właśnie Abadi powierzył Kadhimiemu stanowisko szefa jednej z irackiej agencji wywiadu INIS
Źródła:
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/time-lucky-iraq-pm-designate-200412084134181.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iraq-pm-kadhimi-push-form-government-salih-iran-us.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/intel-us-signal-support-iraq-prime-minister-kadhimi.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iran-welcome-iraq-prime-minister-kadhimi.html
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/al-kathemi-i-am-a-crisis-prime-minister-and-i-do-not-have-a-magic-stick-for-iraq/
https://www.shafaaq.com/en/iraq-news/al-sadr-has-new-position-on-al-kathemi-s-government/

——————–

Turcja bombarduje cele PKK w Iraku

15 kwietnia tureckie drony zaatakowały dwa cele PKK na północy Iraku, zabijając 4 bojowników PKK. Atak jest częścią Operacji Pazur, którą TSK rozpoczęło w 2019 r. Od obalenia Saddama Husajna w 2003 r. Turcja zaczęła aktywne zwalczać PKK także po irackiej stronie granicy.

Już w poprzednich latach organizowano „wyprawy” do Iraku, które miały na celu przejęcie strategicznych punktów pozwalających lepiej kontrolować granicę oraz niszczyć wysunięte pozycje PKK. Dlatego Operacja Pazur, czy sam atak z 15 kwietnia, nie mogą być traktowane jako jakieś novum dla sytuacji politycznej w Iraku.

Nie zmienia to jednak faktu, że ostatni turecki atak wywołał ogromne oburzenie w Bagdadzie i zakończył się wręczeniem noty protestacyjnej tureckiemu ambasadorowi w Iraku. Ską to oburzenie? Otóż, w tureckim ataku zginęło 3 cywilów. Dodatkowo jeden z zaatakowanych celów (schron w okolicach miasta Rawanduz) znajdował się zaledwie 200 metrów od lokalnego posterunku Peszmergi.

Wątpliwe, jednak żeby wspólna ofensywa dyplomatyczna Bagdadu i Irbilu wpłynęła na tureckie postępowanie – turecki ambasador odrzuca jakąkolwiek krytykę, i twierdzi że siły TSK operują w północnym Iraku zgodnie z „prawem do samoobrony”.

Orientacyjny zasięg działań TSK w Iraku, źródło: CNN Turk
Źródła:
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iraq-condemn-turkey-airstrikes-pkk-kurdistan-region.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/iraq-summon-turkey-ambassador-pkk-airstrikes-kurdistan.html
https://www.globalsecurity.org/military/world/war/operation-claw.htm

——————–

Afganistan: Przełom w negocjacjach z Talibanem?

Przez ostatnie tygodnie przyglądaliśmy się negocjacjom między rządem w Kabulu a Talibanem, które to przebiegały w bardzo dramatyczny sposób – raz strony twierdziły, że są już bliskie porozumienia a innym razem groziły zerwaniem rozmów. Ostatecznie jednak – dzięki interwencji gen. Millera (głównodowodzący wojsk koalicji w Afganistanie) – udało się osiągnąć „małe porozumienie”.

Otóż z więzień Talibanu zwolniono pierwszych 20 członków rządowych sił bezpieczeństwa. W zamian za to Kabul wypuścił 100 Talibów – tym samym zwiększając liczbę zwolnionych członków organizacji do 300. Problem polega jednak na tym, że nadal w więzieniach obu stron przebywa 4.700 Talibów oraz 980 członków sił rządowych.

Jeśli dalsze zwolnienia z więzień będą przebiegały w takim samym tempie, to nie uda się ich przeprowadzić do czasu wycofania się Amerykanów. Nie mówiąc już o rozmowach pokojowych między Talibanem a Kabulem, do których warunkiem wstępnym mają być właśnie zwolnienia więźniów.

Osoby uwolnione przez Talibów, źródło: Taliban
Źródła:
https://english.iswnews.com/12644/latest-updates-on-afghanistan-negotiation/
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/step-envoy-welcomes-release-afghan-prisoners-200413062217126.html
https://www.middleeastmonitor.com/20200414-us-officials-meet-with-taliban-leaders-in-qatar/
https://smallwarsjournal.com/blog/us-envoy-meets-taliban-doha-after-start-prisoner-swaps
https://thediplomat.com/2020/04/taliban-say-us-bombing-insurgents-at-home-contrary-to-deal/

——————–

Porozumienie OPEC+ nie pomogło obniżyć cen ropy naftowej

W niedzielę, 12 kwietnia, kraje członkowskie OPEC+ porozumiały się co do zmniejszenia wydobycia ropy naftowej o około 10 mln baryłek dziennie. Umowa nie zatrzymała jednak spadku cen ropy na światowych rynkach. Od 12 kwietnia cena baryłki Brent spadła o 3 dolary, do 28 dolarów, a baryłki WTI o 4 dolary, do 18 dolarów (stan na niedzielę, 19 kwietnia). PS. W poniedziałek ceny jeszcze bardziej spadły, ale to wina tego że tylko do wtorku możliwy jest obrót majowymi kontraktami, których teraz wszyscy zaczęli się pozbywać – dlatego ciężko stwierdzić, czy po wtorku cena nie podskoczy do stanu z niedzieli. Dlaczego tak się stało?

Koronawirus, doprowadzając do lockdownu w wielu krajach Zachodu, wywołał tak duży spadek popytu na surowce energetyczne, że cięcia OPEC+ okazały się zbyt małe. Eksperci z dziedziny energetyki zastanawiają się czy w obecnej sytuacji OPEC+ może jeszcze w ogóle wpływać na ceny ropy – zdaniem niektórych nie. Na ceny ropy niekorzystnie wpłynęło także zachowanie Saudów, którzy – już po zawarciu porozumienia z Rosją – podwyższyli ceny dla odbiorców z USA oraz obniżyli te dla Azjatów. Są to fatalne wiadomości nie tylko dla Amerykanów, ale także dla Saudów i Rosjan.

Amerykańskie firmy zajmujące się wydobyciem ropy naftowej z łupków będą musiały zmniejszyć wydobycie, a część z nich całkowicie przerwać interes, który opłacalny jest dopiero przy cenie ok. 50-60 dolarów za baryłkę. Amerykański Departament Energii już teraz zapowiedział, że tylko w 2020 r. wydobycie w USA skurczy się o 500 000 baryłek dziennie – przy czym są to bardzo ostrożne szacunki, bo prywatne agencje wskazują, że „amerykańskie cięcia” mogą wynieść aż 3 mln baryłek dziennie.

Lepiej do niskich cen ropy przygotowani są Rosjanie, których budżet wytrzyma ceny utrzymujące się w okolicach 40 dolarów za baryłkę. Dodatkowo Moskwa dysponuje tzw. Narodowym Funduszem, na którym odłożono ok. 150 mld dolarów (9,2% PKB Rosji), który mógłby zrekompensować rosyjskim producentom niskie ceny ropy. Takie działanie byłoby jednak ryzykowne, gdyż rosyjskie skarbce nawet jeśli zasobne, nie są bez dna – a nie wiadomo ile czasu ceny ropy utrzymają się na tak niskim poziomie jak teraz.

W najlepszej sytuacji są Saudowie, którzy mają najmniejsze koszty wydobycia i tym samym są najmniej wrażliwi na niskie ceny ropy. Świadomi tego atutu, Saudowie próbują przejąc jak największy udział w rynkach europejskich oraz azjatyckich – oferując ropę po dużo niższej cenie niż Rosja czy inne kraje arabskie. Takie działania Saudowie podejmowali jeszcze w marcu, jednak nie przyniosły one spodziewanych skutków, gdyż globalny spadek popytu sprawił, że nie wszyscy byli zainteresowani kupnem saudyjskiej ropy, nawet po tak atrakcyjnych cenach.

Ostatnie działania Rijadu (zwiększenie obniżek dla azjatyckich i europejskich odbiorców) mogą sugerować, że Saudowie nadal chcą iść tą drogą – tj. przejmowania udziałów w rynku. Na ten moment wydaje się zresztą, że Saudowie nie mają innego wyboru – cięcia OPEC+ nie pomogły i nie pomogą, gdyż spadki w popycie są zbyt duże, a tym samym ceny nadal będą spadać (dlatego oferowanie zniżek i przejmowanie udziałów w rynkach jest najlepszym rozwiązaniem).

Nie oznacza to jednak, że Saudowie są niezatapialnym okrętem, któremu nie straszne długoterminowe ceny ropy oscylujące w okolicach 20 dolarów za baryłkę. Wręcz przeciwnie. Realizacja projektu Saudi Vision 2030 pochłania ogromne ilości pieniędzy, więc jeśli Rijad będzie chciał utrzymać tempo prac na obecnym poziomie, będzie musiał zacząć się poważnie zadłużać. Saudi Vision to zresztą nie jedyny projekt, który pochłania bajońskie sumy pieniędzy – nadal bowiem toczy się np. wojna w Jemenie. I tutaj znowu pojawiają się kluczowe pytania: Jak długo Saudowie mogą się zadłużać? Do kiedy potrwa pandemia koronawirusa, a tym samym do kiedy utrzyma się zmniejszony popyt na surowce energetyczne?

cena
Porównanie cen ropy naftowej WTI oraz Brent, wpływ dealu OPEC+ niemal niewidoczny. Uwaga. Wykres aktualny jest na 19 kwietnia, w poniedziałek cena WTI spadła poniżej 10 dolarów za baryłkę.
Źródła:
https://www.ft.com/content/911a7196-9923-495b-8c18-3fba822438a9
https://www.middleeastmonitor.com/20200413-opec-agree-to-cut-oil-production/
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/russia-us-saudis-opec-oil-deal.html
https://english.alarabiya.net/en/business/energy/2020/04/13/Saudi-Energy-Minister-Crown-Prince-led-key-talks-to-achieve-OPEC-9-7-mln-bpd-cut
https://www.reuters.com/article/us-global-oil-opec-kuwait/kuwait-says-its-effective-oil-cut-is-above-1-million-bpd-oil-minister-idUSKCN21U0TS?
https://www.wsj.com/articles/opec-allies-look-to-resolve-saudi-mexico-standoff-and-seal-broader-oil-deal-11586695794

——————–

Tureckie więzienia: mafioso wychodzi, przywódca opozycji zostaje

W zeszłym tygodniu wybuchła dyskusja nad charakterem zwolnień z tureckich więzień, do których dochodzi obecnie ze względu na pandemię koronawirusa.

Dzięki nowej regulacji na wolność wyszedł Alaattin Çakıcı, turecki mafioso, powiązany z nacjonalistyczną MHP oraz wywiadem – MIT. Çakıcı to bardzo ciekawa postać. W latach 70. związał się z prawicowymi bojówkami, które prowadziły wtedy w Turcji regularną wojnę ze swoimi lewicowymi odpowiednikami. Gdy w 1980 r. doszło do zamachu stanu, a bojówki (prawicowe, jak i lewicowe) zaczęto rozbijając, Çakıcıego oskarżono o zabójstwo 41 osób, jednak ostatecznie uniewinniono go ze względu na brak dowodów.

W 1987 r. Çakıcı został tajnym współpracownikiem MIT, na którego zlecenie dokonywał zabójstw m.in. działaczy PKK – Çakıcı nie był odosobnionym przypadkiem, w owym czasie MIT stosunkowo często korzystała z usług miejscowej mafii w walce z lewicowymi organizacjami.

W 1998 r. Çakıcı został aresztowany we Francji. Stopniowo zaczęły wychodzić na jaw jego powiązania z MIT oraz wpływowymi osobami z tureckiego rządu – co doprowadziło m.in. do dymisji ministra Eyüpa Aşıka. W efekcie Çakıcı trafił do więzienia, gdzie odsiedział 3 lata – do 2002 r. W 2004 r. ponownie trafił na ławę oskarżonych – tym razem za stare przestępstwa, których dopuścił się w latach 90. (m.in. zlecenie zabójstwa swojej byłej żony). Ostatecznie Çakıcı otrzymał karę 19 lat pozbawienia wolności. Jednak nawet przebywając w więzieniu turecki mafioso nie dał o sobie zapomnieć, pisząc listy do prezydenta Erdogana, w których beształ go bez opamiętania – za jeden z takich listów z 2017 r. został skazany na dodatkowych 10 miesięcy więzienia. Częstym gościem u Çakıcıego stali się byli oficerowie MIT oraz lider MHP, Devlet Bahçeli, który zaczął publicznie nawoływać do uwolnienia Çakıcıego.

Dzięki nowym przepisom Çakıcı, po 6 latach w więzieniu, jest ponownie na wolności. Tyle samo szczęścia nie miał jednak Selahattin Demirtaş, były przewodniczący kurdyjskiej HDP, który w 2018 r. został skazany na 4 lata więzienia za jedną ze swoich przemów, którą wygłosił w 2013 r. (a tak na serio za zagrożenie polityczne jakie Demirtaş stanowił dla Erdogana). Zresztą Demirtaş nie jest jedynym, który znalazł się w takiej absurdalnej sytuacji, gdyż nowa regulacja pozwalająca na masowe zwalnianie więźniów nie objęła dziennikarzy i opozycjonistów.

Od lewej: Alaattin Çakıcı i Devlet Bahçeli

——————–

Minister podaje się do dymisji, ale Erdogan jej nie przyjmuje

Sprawa Çakıcıego to nie jedyne wydarzenie, które zelektryzowało w zeszłym tygodniu tureckich wyborców. Suleyman Soylu, minister spraw wewnętrznych, podał się bowiem do dymisji, jednak Erdogan jej nie przyjał.

Soylu to wiceprzewodniczący erdoganowskiej AKP. Oficjalnie swoją dymisję uzasadnił tym, że ponosi winę za złą implementację przepisów dotyczących zamknięcia 31 miast w całej Turcji – decyzję o lockdownie ogłoszono na kilka godzin przed, wywołując ogromną panikę m.in. w Stambule. Nieoficjalnie wskazuje się jednak, że mogło chodzić o wewnętrzne rozgrywki w partii między Soylu a zięciem Erdogana – Albayrakiem (to, że obaj panowie za sobą nie przepadają nie jest żadną nowością). Inna, nieco mniej kontrowersyjna teoria, mówi o tym, że Soylu – uzgodnił swoją dymisję z Erdoganem – i podał się do dymisji celem odsunięcia od prezydenta krytyki za sposób walki z koronawirusem.

W chwilę po ogłoszeniu rezygnacji Soylu, przez tureckie social media przetoczyła się fala poparcia dla ministra. Jego stronę wziął także wspomniany już dzisiaj sojusznik Erdogana – nacjonalista Devlet Bahçeli. Fala społecznego poparcia dla Soylu była tak duża, że Erdogan ogłosił, że nie przyjmie jego dymisji i tym samym Soylu wrócił do pracy w rządzie.

Całe zamieszanie wywołało w Turcji dyskusję na temat wewnętrznego układu sił w AKP. Zdaniem niektórych jesteśmy właśnie świadkami rywalizacji dwóch skrzydeł partyjnych – jednego pod przywództwem Soylu i drugiego pod przywództwem Albayraka. Nie wiadomo jednak, którą stronę w tym sporze wziął Erdogan – jest on co prawda teściem Albayraka, jednak nie oznacza to wcale że pozostaje bezkrytyczny wobec jego działań.

O sporze w AKP mówiło się już od dłuższego czasu – początkowo na tle reform gospodarczych, a potem jeszcze na tle relacji z Rosją. Pandemia koronawirusa zdaje się jeszcze mocniej uwydatniać wewnątrzpartyjne podziały.

Erdogan i Soylu
Źródła:
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/turkey-soylu-resign-coronavirus-curfew.html
https://www.duvarenglish.com/politics/2020/04/16/turkey-releases-notorious-mafia-leader-alaattin-cakici-with-ties-to-nationalist-party-from-prison/
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/turkey-interior-minister-resignation-erdogan-covid19-curfew.html

——————–

Spór wokół S-400 trwa

Zgodnie z poprzednimi zapowiedziami Erdogana, w kwietniu 2020 r. zakupione przez Turcję systemy S-400 powinny być już w pełni operacyjne. Mamy jednak już drugą połowę kwietnia, a informacje o tureckich S-400 są zdawkowe – co wywołało podejrzenia, że Turcja próbuje wycofać się z „rosyjskiego dealu”. Nieoficjalnie tureccy urzędnicy mówią jednak, że ze względu na koronawirus uruchomienie S-400 może się opóźnić.

Szef tureckiego MSZ-u, Mevlüt Çavuşoğlu, pytany ostatnio o sprawę, stwierdził, że Turcja nie zrezygnuje z zakupu rosyjskich systemów i podkreślił po raz kolejny, że Ankara jest nadal zainteresowana stworzeniem natowskiej grupy roboczej, która rozwiałaby wątpliwości sojuszników Turcji względem S-400. Wygląda zatem na to, że Turcy nadal stoją na stanowisku, że rosyjskie systemy mogą być w pełni kompatybilne ze swoimi natowskimi odpowiednikami.

Ze strony Turcji mamy zatem cały czas „starą śpiewkę”, a asem w rękawie Erdogana nadal zdaje się być prezydent Trump, który miałby uchronić Turcję przed ewentualnymi sankcjami.

Turcy zdają się jednak nie zauważać, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy stanowisko Waszyngtonu wobec „tureckiej afery” uległo znacznemu zaostrzeniu. Co prawda prezydent Trump nadal stoi po stronie Erdogana, jednak zdaje się że Kongres związał mu w tej sprawie ręce.

Zgodnie z CAATSA (Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act) wszystkie państwa, które zakupują rosyjski sprzęt wojskowy podlegają pod amerykańskie sankcje. Co prawda ustawa precyzuje, że chodzi o zakupy „o znacznym rozmiarze”, a dodatkowo pozostawia prezydentowi USA względną swobodę w wybieraniu konkretnych „kar” z katalogu sankcji zawartego w CAATSA. Przez długi czas mówiło się, że nawet jeśli w pewnym momencie Turcja aktywuje systemy S-400 to i tak Trump nałoży na Turcję najmniej uciążliwe sankcje przewidziane w CAATSA.

Przyjęty jednak w grudniu 2019 r. National Defense Authorization Act, czyli budżet Departamentu Obrony na 2020 r., znacznie ograniczył pole manewru Trumpa. Zgodnie z NDAA, zakup systemów S-400 przez Turcję został wprost uznany za „znaczną transakcję”, a prezydenta pozbawiono możliwości udzielenie Turkom zwolnień spod sankcji do momentu aż nie pozbędą się rosyjskich systemów.

Co prawda niektórzy wskazują, że Kongres podjął NDAA jeszcze przed rosyjsko-turecką bitwą o Idlib, a tym samym od tamtego czasu stanowisko Kongresu mogło ulec zmianie, na nieco bardziej pro-tureckie pozycje. Wydaje mi się to jednak myśleniem życzeniowym – Erdogan wprost stwierdził, że „nieporozumienia” między Rosją a Turcją co do sytuacji w Idlib w żaden sposób nie zagrażają kontraktowi na S-400, co musiało wywołać zdziwienie, a być może nawet i złość, wśród amerykańskich kongresmenów.

Zresztą nie tylko Kongres zdaje się tracić cierpliwość do szpagatów politycznych Erdogana. Także Biały Dom, który dawniej nie szczędził miłości „sułtanowi”, zdaje się dochodzić do wniosku, że z Turkami należy rozmawiać z pozycji siły.

W grudniu 2019 r. w Kongresie przyjęto ustawę, na podstawie której można cofnąć amerykańskie embargo na handel bronią z Cyprem – pod warunkiem, że Nikozja spełni wiele warunków (m.in. wprowadzi bardziej restrykcyjne przepisy przeciwdziałające praniu brudnych pieniędzy oraz cofnie rosyjskiej marynarce prawo wstępu do swoich portów). Jednocześnie jednak ustawa przewiduje, że nawet jeśli Nikozja nie spełniłaby tych warunków, to administracja prezydenta – opierając się o względy bezpieczeństwa narodowego – mogłaby i tak zdjąć embargo. I właśnie w ostatnim tygodniu prezydent Trump polecił Mike’owi Pompeo przyjrzenie się sprawie i zbadanie czy embargo można znieść już teraz.

Dlaczego jest to istotne z punktu widzenia stosunków amerykańsko-turekich? A no dlatego, że w ostatnim czasie doszło de facto do zawarcia nieformalnego sojuszu między Grecją, Cyprem, Izraelem i Egiptem, który ma na celu ukrócić tureckie plany przejęcia faktycznej kontroli nad wschodnim Morzem Śródziemnym i znajdującymi się tam ogromnymi zasobami gazu – stąd też ostatnia zwiększona obecność Turków w tureckiej części Cypru oraz w Libii. Jeśli Ameryka zniosłaby teraz embargo na handel bronią z Cyprem, to wprost opowiedziałaby się w tej rozgrywce przeciwko Turkom.

 

Tureckie roszczenia na Morzu Śródziemnym, źródło: freevectormaps.com
Źródła:
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/intel-trump-pompeo-lift-cyprus-arms-embargo-turkey.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/turkey-united-states-can-coronavirus-be-good-for-ties-s400.html
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/intel-turkey-s400-missiles-russia-us-pressure-cavusoglu.html
https://www.duvarenglish.com/diplomacy/2020/04/15/turkey-repeats-working-group-offer-to-us-to-solve-row-over-s-400-purchase-from-russia/
https://www.reuters.com/article/us-health-coronavirus-turkey-usa/coronavirus-puts-missile-showdown-between-turkey-and-u-s-on-hold-idUSKBN22224M

——————–

Wspomnienie Operacji Anfal

W dniu 14 kwietnia obchodziliśmy wspomnienie kampanii Al-Anfal, podczas której, w 1988 r., wojska Saddama Husajna zniszczyły ok. 4.500 kurdyjskich oraz 31 asyryjskich wiosek, mordując przy tym od 50.000 do nawet 100.000 Kurdów oraz ok. 2.000 Asyryjczyków.

Operacja stanowiła najkrwawszy przykład polityki „przymusowej arabizacji” Kurdów przez reżim Saddama Husajna. Oficjalnym powodem do rozpoczęcia operacji Anfal była współpraca Kurdów z Irańczykami podczas trwającej wówczas wojny iracko-irańskiej. Jednak napięcia między rządem centralnym w Bagdadzie a Kurdami miały swoje korzenie jeszcze w czasach monarchii Haszymidów, a zbrojne wystąpienia Kurdów przeciwko rządowi nie były czymś nowym.

Operacja Anfal podzielona była na 8 etapów. Każdy z nich charakteryzował się bezpardonowym bestialstwem, masowymi mordami, rabunkami i gwałtami. Siły Saddama nie unikały także stosowania broni chemicznej – to właśnie w ramach operacji Anfal doszło do ataku chemicznego na Halabdżę w 1988 r., podczas którego zabito ok. 5.000 osób.

Echa wydarzeń z 1988 r. nadal słychać w Iraku – podczas operacji doszło do masowych deportacji Kurdów z Kirkuku, co po 2003 r. doprowadziło do sporów na tle tego kto powinien kontrolować miasto – Bagdad czy rząd kurdyjski w Irbilu.

Administracja ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana była świadoma zbrodniczego charakteru jaki miała operacja Anfal, jednak nieprzerwanie wspierała Saddama w wojnie z Iranem.

Obecnie cztery kraje uznają operację Anfal za ludobójstwo – Wielka Brytania, Szwecja, Norwegia oraz Korea Południowa.

Mapa Operacji Anfal, źródło: Michael S. Miller

——————–

Turcja planuje przejąc kontrolę nad Idlib

Bardzo ciekawe wiadomości docierają z Idlib. Według niepotwierdzonych informacji Turcja postanowiła stworzyć nową milicję, w skład której weszliby tak dotychczasowi członkowie pro-tureckiego SNA, jak i bojownicy HTS-u. Wszytko po to, aby nie dać Rosjanom i Asadowi pretekstu do kolejnych ataków na Idlib w przyszłości.

Wiadomości te zdają się pośrednio potwierdzać ostatnie spory w dowództwie HTS-u. W dniu 7 kwietnia z Rady Szury (główny organ HTS-u) wystąpili Bassam Sohyoni (przewodniczący Rady) oraz Abu Malek al-Tali. Jest to prawdopodobnie pokłosiem konfliktu między pragmatycznym skrzydłem organizacji, któremu przewodzi Abu Muhammad al-Dżaulani a bardziej radykalnymi elementami. Pragmatyści opowiadają się za sojuszem z Turcją, nawet jeśli miałby oznaczać on rozmontowanie HTS-u jako niezależnej organizacji.

Duże znaczenie w sprawie mają także wypowiedzi Abu al-Fateha al-Farghaliego, które ostatnio wypłynęły do sieci, a datowane są na przełom lutego i marca 2020 r. Farghali, uważany za jednego z najważniejszych ideologów HTS-u, wprost przyznał że HTS utraciło resztki kontroli jakie posiadało nad tureckimi posunięciami w Idlib. Co jednak ważne, Farghali nie nawoływał do oporu zbrojnego przeciwko „tureckim apostatom”, twierdząc że HTS nadal powinien współpracować z TSK na zasadzie „współpracy z apostatą przeciwko innemu apostacie” (tj. przeciwko Asadowi).

Jakby komuś było mało dowodów na to, że w Idlib faktycznie coś zaczyna się dziać, to warto zwrócić uwagę także na zajście z 13 kwietnia. Gdy lokalna ludność nadal blokowała drogę M4 nie wpuszczając na nią tureckich patroli, Turcy wysłali tam sprowadzonych z kraju policjantów, którzy pałkami i gazem spacyfikowali protestujących. Wkrótce po tym HTS i pro-turecka SNA rozpoczęły liczne aresztowania wśród swoich przeciwników.

Obecna sytuacja w Idlib, źródłó: SuriyeGundemien, Twiiter
Źródła:
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/turkey-syria-idlib-radicals-hts-any-partner-in-jihadi-pool.html
https://warontherocks.com/2020/04/leak-reveals-jihadists-weakening-grip-in-syrias-idlib/
https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/04/turkey-syria-russia-idlib-new-army-plan-cleanse-jihadis-hts.html
https://english.enabbaladi.net/archives/2020/04/turkey-is-to-establish-new-military-structure-in-syrias-idlib/
https://www.middleeastmonitor.com/20200414-turkish-riot-police-break-up-syrian-highway-protest/

——————–

Irańskich prowokacji w Zatoce Perskiej ciąg dalszy

W zeszłym tygodniu doszło do dwóch poważnych incydentów na wodach Zatoki Perskiej. Jeśli ktoś liczył, że w dobie pandemii Iran odpuści sobie prowokacje, to grubo się pomylił.

Najpierw, 14 kwietnia, irańska marynarka zajęła tankowiec płynący po banderą Hong Kongu i skierowała go w okolice irańskiego portu Ras Al Kuh. Po kilku godzinach statek jednak „wypuszczono”.

Dużo poważniejszym incydentem był jednak ten z 16 kwietnia, gdy 11 irańskich motorówek przez ok. 1h „nękało” 6 amerykańskich statków, patrolujących wody Zatoki Perskiej – incydent miał miejsce na wodach międzynarodowych.

Wszystko to dobrze wpisuje się w irańską politykę „prężenia muskułów” w Zatoce Perskiej. Osobiście nie wiem co w ten w sposób Teheran chce ugrać. Jeśli chce w jakiś sposób zastraszyć Amerykanów, zmusić ich do zrewidowania swojej polityki wobec JCPOA i Iranu, to moim zdaniem nękanie amerykańskiej floty przyniesie odwrotne efekty – utwierdzając tylko światową opinię publiczną w przeświadczeniu, że prezydent Trump ma rację oskarżając Irańczyków o zagrażanie swobodzie żeglugi oraz destabilizację Bliskiego Wschodu.

Źródła:
https://www.wsj.com/articles/iranian-navy-temporarily-seizes-vessel-sparking-persian-gulf-alert-11586898580
https://twitter.com/US5thFleet/status/1250526479433322501
https://www.aljazeera.com/news/2020/04/iranian-vessels-dangerously-close-military-ships-200415214212847.html

——————–

To wszystko na dzisiaj. Dziękuję Wam za wspieranie Pulsu Lewantu!

——————–

Drogi Czytelniku, jeśli podoba Ci się „Puls Lewantu” i chcesz więcej ciekawych treści, to rozważ proszę możliwość wsparcia mojej twórczości za pośrednictwem platform:

Dla Patronów przewidziałem specjalne korzyści, a otrzymane od Was wpłaty przeznaczę na zwiększenie regularności publikacji, rozbudowę strony, podcasty i wiele, wiele innych (szczegóły w zakładce „Cele”.)

Jeśli wybierzesz opcje wsparcia przez PayPal i będziesz chciał otrzymać korzyści z Patronite to odezwij się do mnie wiadomością prywatną na Fejsie. 😉

Jeśli chcesz być na bieżąco z wiadomościami ze świata Bliskiego Wschodu, to możesz zacząć obserwować mnie na Fejsbuku.😉

Henry Kissinger (Sekretarz Stanu USA) i Anwar Sadat (prezydent Egiptu), 1975 r., źródło: Biblioteka Kongresu, Domena Publiczna