Przegląd Prasy – Marzec, Nr 6

Zapraszam na podsumowanie najważniejszych wydarzeń zeszłego tygodnia, jedziemy!

UWAGA: Jak już skończycie czytać, to pamiętajcie żeby oddać głos w ankiecie poświęconej temu w jakiej formie powinny być publikowane kolejne przeglądy prasy: PDF (tak jak wcześniej) albo artykuł (tak jak poniższy przegląd). LINK DO ANKIETY.

——————–

Rosja i Turcja ogłaszają zawieszenie broni w Idlib

5 marca turecka delegacja udała się do Moskwy na kolejną rundę rozmów poświęconych kryzysowi w północno-zachodniej Syrii. Na czele tureckiej delegacji stanął prezydent Erdogan. Rozmowy rozpoczęły się o 12 od spotkania Erdogan-Putin, które odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Dyskusje Putina i Erdogana trwały blisko 3h, dopiero ok. 15 rozpoczęło się spotkanie w pełnym składzie, tj. dołączyli tureccy i rosyjscy delegaci.

Tymczasem walki w Idlib trwały w najlepsze, zginął kolejny żołnierz TSK, Turcy ostrzeliwali Saraqib, Mike Pompeo mówił, że SAA musi się wycofać na linię z Soczi a rosyjska telewizja wyemitowała wywiad z Asadem.

Ostatecznie rozmowy zakończyły się ok. 18. Obie strony ustaliły, że tego samego dnia, o północy, w życie wejdzie zawieszenie broni oraz że od 15 marca rozpoczną się wspólne rosyjsko-tureckie patrole na autostradzie M4. Dodatkowo 6 km na północ oraz 6 km na południe od M4 zostanie stworzony korytarz bezpieczeństwa (strefa zdemilitaryzowana), który będzie stale monitorowany przez oba państwa.

Taki sposób rozwiązania sporu pokazuje, że Turcja i Rosja nie mają pomysłu na trwałe rozwiązanie napięć w Idlib. Dzisiejsze porozumienie jest zawieszeniem broni i to na krótko. Co ważne, Erdogan zastrzegł, że w przypadku jakiegokolwiek ostrzału ze strony wojsk Asada, Turcja odpowie ogniem – w praktyce może to oznaczać, że TSK nadal będzie prowadziło „okresowo” operację „Wiosenna Tarcza”. Z drugiej strony w umowie położono duży nacisk na walkę z terroryzmem co pozostawia Putinowi i Asadowi dużą swobodę przy kolejnych operacjach w Idlib.

Czy porozumienie jest porażką Turcji? I tak i nie. Zanim TSK weszła do Idlib wydawało się, że Asad opanuje całe Idlib. Przerzucenie pokaźnych sił do Idlib i rozpoczęcie operacji „Wiosenna Tarcza” zatrzymały syryjską ofensywę. Jednocześnie jednak Turcja nie była w stanie skontrować Asada, tj. zmusić go do wycofania się na linię demarkacyjną z Soczi, a apetyty na to były spore – zwłaszcza po tym jak tureckie drony i artyleria zaczęły siać postrach w Idlib. I właśnie te zaostrzone apetyty spowodują, że w odczuciu społecznym Erdogan będzie postrzegany jako wielki przegrany dzisiejszych rozmów.

A czy pomijając te apetyty i tak jest przegranym? I tak i nie. Z jednej strony pozwolił, aby posterunki TSK rozmieszczone na linii demarkacyjnej z Soczi zostały okrążone przez SAA. Jednak co istotne TSK nie opuściła tych punktów. Żołnierze je obsadzający mogą zostać wykorzystani jako zakładnicy albo jako pretekst do eskalacji z Asadem (w dowolnym, korzystnym dla Erdogana momencie).

Osobiście wskazałbym, że Erdo jednak wyszedł słabo na tym porozumieniu. I to nawet nie z punktu widzenia tureckich interesów (bo te zostały mniej lub bardziej zabezpieczone), ale z puntu widzenia porażki wizerunkowej. To Erdo, a nie np. Akar, groził Asadowi, żeby wycofał się na linię demarkacyjną z Soczi. I kto teraz będzie uważany w Turcji za krzykacza, który nie spełnia swoich gróźb? Akar? No, nie, właśnie Erdogan.

W Syrii nie ma łatwych odpowiedzi, a w zasadzie nie ma żadnych odpowiedzi w ogóle.

Strefa bezpieczeństwa wzdłuż autostrady M4, źródło: suriyegundemiEN, Twitter

Putin i Erdogan ogłaszają warunki zawieszenia broni w Idlib

——————–

Do 3 razy sztuka: Netanjahu jednak trafi do więzienia?

2 marca w Izraelu miały miejsce trzecie (w ciągu ostatnich 12 miesięcy) wybory parlamentarne. Tym razem Likud, na którego czele stoi Netanjahu zwyciężył nad Niebiesko-Białymi Benniego Gantza stosunkiem 36 do 33 mandatów. Jednak jest to dobry wynik tylko z pozoru. Gdy bowiem zsumujemy mandaty Likudu i ugrupowań, które zadeklarowały poparcie dla kolejnego rządu Netanjahu, otrzymamy zaledwie 58 mandatów, co oznacza że Netanjahu nie będzie miał większości w izraelskim parlamencie, a tym samym jego szanse na stworzenie rządu są stosunkowo małe.

Tymczasem już 17 marca rozpocznie się proces Netanjahu, w którym oskarżony jest on o korupcję. Bibi liczył prawdopodobnie, że jeśli pojawi się na sali rozpraw jako zwycięzca wyborów i polityk namaszczony właśnie na Premiera, to uda się mu uniknąć skazania.

Jednak wygląda na to, że Netanjahu się przeliczył. To, że nie ma większości w parlamencie to jedna rzecz. Drugą natomiast jest nowa ustawa antykorupcyjna, którą zaproponował Benny Gantz – przewiduje ona, że osoba oskarżona o przestępstwo nie będzie mogła zostać premierem Izraela. Poparcie dla inicjatywy Gantza wyraził już dawny sojusznik Netanjahu, Avigdor Lieberman (dysponujący 7 głosami). Inicjatywę poprą prawdopodobnie także: arabska Zjednoczona Lista (15 głosów) oraz lewicowcy Amira Peretza (kolejne 7 głosów). W ten sposób Netanjahu mógłby zostać wyrzucony z wyścigu o to kto zasiądzie w rezydencji premiera, w Beit Aghion.

Dodatkowo coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym nowym premierem Izraela zostanie Benny Gantz. Poparcie dla jego rządu zadeklarowali już: Lieberman, Arabowie oraz lewicowcy. Rząd Gantza byłby jednak mniejszościowy, gdyż trzech posłów Zjednoczonej Listy wyłamało się i odmówiło poparcia Gantza jako premiera.

Jeśli jednak ktoś chciałby postawić już krzyżyk na Netanjahu to zalecałbym wstrzymanie się z tym, bo Bibi – mimo że otoczony przez wrogów – zrobi wszystko, aby ostatnie słowo należało do niego.

Źródła:

-https://www.middleeasteye.net/news/israels-election-time-corona-leaves-netanyahu-rude-health
-https://www.middleeastmonitor.com/20200306-lieberman-to-support-bill-banning-indicted-israeli-officials-from-forming-government/
-https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/03/israel-benjamin-netanyahu-elections-coalition-majority.html
34. Rząd Izraela (2015-obecnie), źródło: Avi Ohayon, CC 3.0., WikiMedia

——————–

Taliban przechodzi do ofensywy

W sobotę, 29 lutego, USA zawarły z Talibanem porozumienie pokojowe. Zgodnie z podpisanym dokumentem, 10 marca powinny rozpocząć się negocjacje między Talibanem a rządem pod przywództwem prezydenta Ghaniego. Zgodnie z umową, negocjacje powinny być poprzedzone wymianą jeńców – rząd zwolniłyby 5.000 Talibów, a Taliban 1.000 członków sił bezpieczeństwa.

Problem polega jednak na tym, że prezydent Ghani odmówił zwolnienia Talibów, stwierdzając że o tym kto zostanie wypuszczony z więzienia zadecyduje afgański rząd a nie Waszyngton (rząd w Kabulu nie uczestniczył w negocjacjach USA z Talibanem).

Ruch Ghaniego szybko wykorzystali Talibowie, stwierdzając, że są skłonni do rozmów z rządem (wcześniej ich odmawiali, twierdząc że Ghani jest marionetką Waszyngtonu), jednak przed rozpoczęciem negocjacji rząd musi uwolnić wspomniane 5.000 bojowników Talibanu.

Komunikaty Talibanu nie oznaczają jednak, że ich intencje są szczerze i że faktycznie są oni skłoni do rozmów z prezydentem Ghanim. W zeszłym tygodniu na stronie Talibanu pojawiła się fatwa, w której przeczytać można m.in. że mimo porozumienia z Amerykanami, dżihad w Afganistanie musi być kontynuowany, do momentu w którym w kraju zostaną przywrócone „rządy islamu”, a pełną władzę obejmie Haibatullah Akhundzada (przywódca Talibanu).

Taliban stosuje obecnie bardzo ciekawą strategię. Z jednej strony wstrzymał ataki przeciwko amerykańskim wojskom, które w ciągu najbliższych 14 miesięcy mają opuścić Afganistan. Z drugiej strony natomiast Talibowie deklarują gotowość do rozmów z Ghanim – co nie przeszkadza im wcale prowadzić działań przeciwko rządowym siłom bezpieczeństwa. Już po trzech dniach od momentu podpisania układu pokojowego z Amerykanami, Taliban wznowił ataki przeciwko siłom rządowym. Tylko w zeszły wtorek aż 43 razy atakowano posterunki w prowincji Helmand na południu kraju – w odpowiedzi na co amerykańskie lotnictwo zaatakowało wojska Talibanu w regionie.

Amerykanie zastrzegają co prawda, że umowa pokojowa może zostać zerwana w sytuacji, gdyby Talibowie przestali wykonywać swoje zobowiązania, wynikające z porozumienia, jednak póki co wygląda na to, że administracja Trumpa jest zdeterminowana, aby wyjść z Afganistanu jak najszybciej – nawet jeśli bez amerykańskiej obecności władza w kraju miałaby wpaść w ręce Talibów.

W zeszły wtorek prezydent Trump odbył 35-minutową rozmowę z Abdulem Beradarem, negocjatorem porozumienia pokojowego z ramienia Talibanu. Podczas rozmowy Beradar miał poprosić Trumpa o wpłynięcie na Ghaniego, aby ten zgodził się na uwolnienie jeńców i tym samym otworzył drogę do negocjacji „wewnątrz-afgańskich”. Trump chyba dał się nabrać na tę zagrywkę, gdyż Taliban ogłosił, że Trump obiecał, że Mike Pompeo spróbuje zmienić stanowisko prezydenta Ghaniego co do kwestii jeńców.

Talibowie i wycofywanie się Amerykanów to nie jedyny problem, z którym musi poradzić sobie prezydent Ghani. Jego rywal, Abdullah Abdullah, który nadal kwestionuje wyniki ostatnich wyborów prezydenckich z 2019 r., stwierdził, że nie uzna legalności wyboru Ghaniego i stworzy własny rząd. W ten sposób Afganistan wkracza powoli w okres trójwładzy.

Źródła:

-https://www.reuters.com/article/us-usa-afghanistan-taliban/taliban-rule-out-taking-part-in-afghan-talks-until-prisoners-freed-idUSKBN20P1FZ
-https://www.washingtonpost.com/world/asia_pacific/afghan-government-questions-aspects-of-us-taliban-peace-deal/2020/03/01/0a973228-5a68-11ea-8efd-0f904bdd8057_story.html
-https://www.aljazeera.com/news/2020/03/talk-trump-spoke-taliban-leader-accord-200303185853220.html
-https://www.aljazeera.com/news/2020/03/conducts-air-strike-taliban-peace-deal-200304085937305.html
-https://www.aljazeera.com/news/2020/03/trump-taliban-possibly-seize-power-troops-leave-200306160431549.html
-https://www.longwarjournal.org/archives/2020/03/taliban-religious-decree-calls-for-its-emir-to-rule-islamic-government-in-afghanistan.php

 

 

Od lewej: Ashraf Ghani oraz Abdullah Abdullah, źródło: Department Stanu USA, Domena publiczna, Flickr.com

——————–

Iran i koronawirus

Według oficjalnych danych w Iranie zdiagnozowano już 6.566 osób zarażonych wirusem z Wuhan, z czego 194 zmarły. Dane te – jak wskazywałem już wcześniej – mogą być znacznie zaniżone.

5 marca Ministerstwo Zdrowia ogłosiło program walki z wirusem, zgodnie z którym w Iranie zostanie utworzone 26.000 punktów medycznych, w których osoby z podejrzeniem koronawirusa będą badane. Dodatkowo w kraju ma zostać powołane aż 300.000 małych zespołów, które mają czuwać nad przestrzeganiem zasad walki z wirusem.

Władze zaczęły wprowadzać także coraz większe obostrzenia co do zgromadzeń publicznych i życia społecznego. Do 21 marca zamknięte pozostaną szkoły i uniwersytety w całym Iranie. W piątek, 6 marca, odwołano także piątkowe modlitwy – i to na terenie całego kraju. Przy drogach zaczęto ustanawiać także punkty kontrolne, które mają ograniczyć ruch pomiędzy miastami.

Obok wirusa, władze muszą zmagać się ze spekulantami, którzy zaczęli skupować z rynku sprzęt potrzebny do walki z wirusem. W ostatnich nalotach policji skonfiskowano 8 milionów masek, 68 milionów rękawiczek oraz 10 ton środków dezynfekujących.

Dodatkowo kraj mierzy się z ogromnymi trudnościami przy importowaniu leków potrzebnych do walki z koronawirusem. Spowodowane jest to amerykańskimi sankcjami, które co prawda nie obejmują medykamentów, jednak na tyle odstraszają międzynarodowe banki, że te nie chcą obsługiwać jakichkolwiek transakcji z Irańczykami – nawet tych dotyczących leków.

Tymczasem jedną z najbardziej zagrożonym grup w Iranie nadal pozostają członkowie establishmentu politycznego – zarażonych jest już 23 z 290 parlamentarzystów, wiceminister zdrowia oraz wiceprezydent. 2 marca zmarł natomiast Mohammad Mirmohammadi, doradca ajatollaha Chameiniego oraz członek wpływowej Rady ds. Celowości, która rozstrzyga spory między Parlamentem a Radą Strażników.

Źródła:

-https://www.middleeasteye.net/news/iran-supreme-leader-khamenei-adviser-dies-coronavirus
-https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/03/iran-coronavirus-impact-economy-heath-social-environment.html
-https://thearabweekly.com/iaea-sounds-alarm-irans-nuclear-programme
-https://foreignpolicy.com/2020/03/03/iran-coronavirus-spreads-sanctions-covid19-iranian-doctors-fear-worst/
-https://www.middleeastmonitor.com/20200305-iran-cancels-friday-prayers-over-coronavirus/
-https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/03/iran-coronavirus-covid19-national-strategy-fight.html

Mapa pokazująca rozprzestrzenianie się koronawirusa w Iranie, epicentrum pozostaje miasto Kom, źródło: Twitter

——————–

Houthi zajmują Hazm – stolicę prowincji Jawf

W niedzielę, 1 marca, Houthi – po kilkutygodniowych walkach z siłami koalicji – opanowali miasteczko Hazm, stolicę prowincji Jawf. W ten sposób osiągnięto jeden z celów operacji „Al Bunyan al Marsous” (arab. Ściana nie do zdobycia). Drugim celem jest natomiast opanowanie sąsiedniego miasta Marib (patrz mapa poniżej) i tym samym zabezpieczenie wschodniej flanki stolicy kraju, Sa’any.

Upadek Hazm wywołał w obozie pro-saudyjskim ostrą dyskusję, podszytą oskarżeniami o zdradę. Rząd Hadiego oskarżył lokalnych przywódców plemiennych o spiskowanie z Houthi, na co lokalni szejkowie odpowiedzieli oskarżając Hadiego o zdradzieckie wycofanie armii w krytycznym momencie.

Do niewoli Houthich dostał się m.in. szejk Amin al-Okaimi, gubernator prowincji Jawf i głównodowodzący lokalnymi siłami w bitwie o Hazm, jednak został z niej szybko zwolniony po interwencji lokalnych notabli.

Tymczasem siły pro-saudyjskie wycofały się na do miasta Marib, planując właśnie tutaj zatrzymać ofensywę rebeliantów. Nie będzie to jednak takie łatwe. Upadek Hazm bardzo negatywnie wpłynął na morale sił rządowych, a saudyjskie naloty nie są w stanie zatrzymać Houthich, którzy od końca stycznia stopniowo wypierają ludzi Hadiego z kolejnych miejscowości.

Poniżej mapa ilustrująca obecną sytuację w regionie, białą kreską zakreślono przebieg frontu przed rozpoczęciem Operacji Al Bunyan al Marsous. Marib na południu

Źródła:

-https://www.middleeastmonitor.com/20200302-the-fall-of-hazm-is-the-latest-strategic-blow-for-saudis-war-in-yemen/
-https://www.middleeasteye.net/news/dramatic-counterattack-houthis-take-yemens-al-jawf-and-eye-marib

hazm.png

Nagranie od Houtih, dokumentujące walki w regionie

——————–

Irak nadal bez rządu

W niedzielę, 1 marca, Mohammed Allawi nominowany na nowego premiera Iraku, zrezygnował z kontynuacji misji tworzenia rządu. W ten sposób Allawi zrezygnował z nominacji jeszcze przed tym, gdy w parlamencie odbyłoby się głosowanie nad udzieleniem jego rządowi wotum zaufania, które wyznaczone było na 2 marca. Jest to pierwszy przypadek w historii postsaddamowskiego Iraku, gdy osobie desygnowanej na premiera nie udaje się stworzyć rządu.

Allawi – dysponujący poparciem Muktady as Sadra (Sairun) i Hadiego Amiriego (pro-irański Fatah) – chciał utworzyć w pełni technokratyczny rząd. Jednak pomysł ten nie zyskał poparcia, ani wśród sunnitów, ani Kurdów, ani wśród szyitów z obu gałęzi partii Dawa (Maliki oraz Abadi).

Zgodnie z iracką Konstytucją, prezydent Barham Salih ma teraz 15 dni na wskazanie nowego kandydata na premiera. Do czasu wybrania nowego Premiera na czele rządu powinien stanąć właśnie Salih, jednak uniemożliwił to Abdul Mahdi – były premier, który podał się do dymisji 1 grudnia 2019 r. i od tamtej pory jest tylko „pełniącym obowiązki” premiera Iraku. Gdy Allawi walczył jeszcze o wotum zaufania, Mahdi (aby wzmocnić pozycję Allawiego) skierował list do parlamentu, w którym obiecał, że odejdzie ze stanowiska premiera z dniem 3 marca, nawet jeśli Allawi nie dostanie wotum zaufania – 3 marca był ostatnim dniem, w którym zgodnie z Konstytucją rząd Allawiego mógł otrzymać wotum zaufania.

Teraz jednak Abdul Mahdi zmienił zdanie i nie zrzekł się funkcji premiera – naruszając zresztą w ten sposób Konstytucję. Zamiast tego Mahdi skorzystał z tego, co określił mianem „dobrowolnej absencji” –  od 3 marca nie bierze udziału w posiedzeniach rządu, nie podejmuje żadnych decyzji ani nie podpisuje dokumentów. Kompetencje Premiera rozdzielił między poszczególnych członków swojego rządu. Zachowanie Mahdiego wynika prawdopodobnie z nacisków Fatahu i Sadrystów, którzy bardzo niechętnie patrzyli na perspektywę tego, że Salih mógłby przejąć kontrolę nad rządem.

Tymczasem Salih stanął przed sporym wyzwaniem. Decyzja dotycząca wyboru nowego premiera nie należy do najłatwiejszych. Poszczególne partie i milicje próbują wpływać na decyzję prezydenta Saliha np. gdy w mediach pojawiła się informacja, że nowym premierem mógłbym zostać Mustafa al-Kazimi (szef wywiadu), pro-irański Kata’ib Hezbollah zaczął grozić Prezydentowi, że nominacja Kazimiego równałaby się „wojnie przeciwko ludowi Iraku”.

Źródła:

-https://www.al-monitor.com/pulse/originals/2020/03/iraq-protests-allawi-kurd-sunni-shiite-barham-salih.html
-https://www.middleeasteye.net/news/iraqs-hezbollah-warn-war-if-president-appoints-intelligence-chief-new-pm
-https://www.middleeastmonitor.com/20200304-iraqs-caretaker-pm-to-take-voluntary-absence/
Mohammed Allawi, źródło: Biuro Premiera Iraku, WikiMedia, Domena Publiczna

——————–

Koniec OPEC+

W piątek, 6 marca, zakończył się trzyletni saudyjsko-rosyjski romans, który przeszedł do historii jako tzw. „OPEC+”.

W 2016 r. Rosja – w ramach swojej bliskowschodniej ofensywy dyplomatycznej – zaproponowała Saudom cięcia w wydobyciu ropy naftowej, co miało przełożyć się na zwiększenie ceny tego surowca. Saudowie przystali na rosyjską propozycję i przekonali do niej swoich sojuszników z OPEC-u. W ten sposób powstał OPEC+, który zaczął sterować ceną ropy naftowej na światowych rynkach. Saudyjsko-rosyjski romans wywołał spore niezadowolenie w Waszyngtonie, który w pewnym momencie zastanawiał się nawet nad nałożeniem sankcji na kraje członkowskie OPEC, a w Kongresie pojawił się nawet projekt ustawy w tym przedmiocie – NOPEC.

Teraz jednak OPEC+ rozpadł się sam z siebie. Tak jak pisałem dwa tygodnie temu w przeglądzie prasy, Saudowie zaczęli naciskać na dodatkowe cięcia w produkcji ropy. Rijad uznał, że zmniejszenie wydobycia będzie najlepszym rozwiązaniem na podbicie ceny ropy, której cena – ze względu na epidemię koronawirusa – spadła od początku roku o ok. 25%.

Rosjanie nie zgodzili się jednak na saudyjską propozycję i zaproponowali jedynie przedłużenie dotychczasowych cięć (2,1 mln baryłek/dzień), które wygasają 1 kwietnia. Saudowie zagrali va bank i postawili Rosjanom ultimatum: przedłużenie obecnych cięć oraz wprowadzenie dodatkowych albo koniec OPEC+. Jak widać, Rosjanie wybrali drugą opcję.

Nieprzejednana postawa Moskwy jest sporym zdziwieniem dla ekonomistów. Co prawda Rosjanie twierdzą, że są w stanie zbilansować swój budżet nawet przy cenie 42$ za baryłkę ropy (czego nie potrafili zrobić w 2016 r.), a tym samym teoretycznie nie potrzebują już układać się z Saudami, jednak takie nastawienie jest niezwykle krótkowzroczne i nie uwzględnia bezwzględności Saudów.

Rijad zrobi teraz bowiem wszystko, żeby zmusić Rosję do powrotu do OPEC+ oraz zaduszenia amerykańskiego wydobycia z łupków, które jest opłacane dopiero przy cenie ok. 50$ za baryłkę. W jaki sposób Saudowie mają zamiar to zrobić? Obniżając cenę ropy naftowej tak bardzo jak się tylko da – co nie jest dla nich aż takim dużym problem, gdy weźmiemy pod uwagę że wydobycie ropy naftowej w KSA jest najtańsze na świecie (3$/baryłka).

W najbliższych tygodniach Saudowie rozpoczną stopniowe zwiększanie swojego wydobycia powyżej poziomu 10 mln baryłek (maksymalnie mogą wydobywać ok. 12 mln baryłek). Jednocześnie, na wybranych rynkach, Saudowie zaczęli oferować ropę „Arab Light” po okazyjnych cenach np. sprzedając ją do Europy o 10$ taniej niż wynosi cena Brent.

Skutki saudyjsko-rosyjskiej kłótni są już odczuwalne. Od początku miesiąca cena ropy Brent spadła z 50$ do 36$ za baryłkę, a według ekonomistów Saudowie będą chcieli ją zbić jeszcze bardziej – do 20$.

Saudyjskie działania są objęte jednak bardzo dużym ryzykiem. Cena ropy, przy której saudyjski budżet się równoważy to 83$/baryłka. Oczywiście Saudowie mają pokaźne rezerwy walutowe, którymi mogą łatać ewentualną dziurę budżetową. Nie zmienia to jednak faktu, że „wojna naftowa” wywołała takie zamieszanie na rynkach cenowych, że dalsza sprzedaż akcji Saudi Aramco chwilowo nie ma najmniejszego sensu. W efekcie Królestwo musi się teraz zastanowić skąd wziąć pieniądze na sfinansowanie ambitnego projektu MBS’a – Saudi Vision 2030, który cierpi na chroniczny niedostatek kapitału.

Źródła:

-https://www.reuters.com/article/us-opec-meeting/opec-backs-biggest-oil-cut-since-2008-crisis-awaits-russia-idUSKBN20S0TT
-https://www.reuters.com/article/us-opec-meeting/opecs-pact-with-russia-falls-apart-sending-oil-into-tailspin-idUSKBN20T0Y2
-https://www.reuters.com/article/us-oil-opec-russia/russia-can-cope-with-oil-price-drop-if-no-opec-cut-agreed-finance-minister-idUSKBN20S1OU
-https://foreignpolicy.com/2020/03/06/russias-defiance-sets-the-stage-for-oil-price-bloodbath/
-https://www.bloomberg.com/news/articles/2020-03-07/saudis-plan-big-oil-output-hike-beginning-all-out-price-war
Od lewej: saudyjski następca tronu MBS oraz Władimir Putin, źródło: kremlin.ru, CC 4.0.

——————–

Liban nie chce spłacać długów

Po kilku tygodniach trzymania wierzycieli w niepewności, premier Hasan Diab ogłosił, że Liban nie spłaci 1,2 mld euroobligacji, których termin wymagalności przypada na 9 marca. Jednocześnie jednak Diab zasygnalizował, że jego rząd jest zainteresowany restrukturyzacją długu, a tym samym że spłaci przynajmniej część ze swoich zobowiązań. Podobny los może czekać 1,3 mld euroobligacji, które będą wymagalne w kwietniu i czerwcu 2019 oraz kolejne 2 mld euroobligacji – wymagalne w 2021 r.

Jednocześnie, popierany przez Hezbollah, rząd Diaba „wypowiedział wojnę” libańskim bankom, zamrażając aktywa 20 z nich oraz proponując ustawę, która zniosłaby tajemnicę bankową. Wszystko to – zdaniem Diaba – ma zapobiec wyprowadzaniu przez wpływowych Libańczyków pieniędzy z kraju.

Póki co nie wiadomo jednak czy rząd ma jakiś kompleksowy plan reform (Diab posługuje się ogólnikami), ani do kogo zwróci się o pomoc w restrukturyzacji swoich finansów – wątpliwe bowiem, żeby kraj którego zadłużenie wynosi ok. 170% PKB byłby w stanie poradzić sobie samemu. Początkowo planowano zwrócić się o pomoc do MFW, jednak Hezbollah odrzucił propozycję pomocy finansowej od Funduszu, stwierdzając że jakakolwiek pomoc MFW powinna być ograniczona do pomocy technicznej.

Źródła:

-https://www.middleeasteye.net/news/lebanons-financial-prosecutor-freezes-assets-20-banks
-https://www.middleeasteye.net/news/we-are-paying-price-mistakes-past-lebanon-pm-says-country-must-default-its-debt

——————–

Syria i Libia wznawiają stosunki dyplomatyczne

We wtorek, 3 marca, libijska ambasada w Damaszku, po 8 latach przerwy, wznowiła swoją pracę. To efekt podpisanego kilka dni wcześniej memorandum, zgodnie z którym Damaszek i Trypolis zobowiązały się do współpracy przeciwko tureckiej agresji – memorandum przewiduje m.in. wymianę jeńców w sytuacji gdy np. bojownicy TFSA dostaną się w Libii do niewoli gen. Haftara.

Libijczycy nie są jedynym narodem, który stara się ponownie nawiązać relacje z Damaszkiem. Według doniesień arabskiej prasy, w ostatnich dniach odbyło się także pierwsze od kilku lat spotkanie jordańskich i syryjskich ministrów, które miało na celu zwiększenie wymiany handlowej między obydwoma krajami – Syria i Jordania nie zerwały stosunków dyplomatycznych, ale wycofały swoich ambasadorów (chociaż nie do końca w związku z wydarzeniami Arabskiej Wiosny).

Źródła:

-https://www.middleeastmonitor.com/20200305-jordan-syria-hold-first-official-meeting-in-damascus/
-https://sana.sy/en/?p=187301
Moment podpisania syryjsko-libijskiego memorandum, źródło: SANA

——————–

Arabia Saudyjska: Pucz czy kolejna czystka?

W piątek w Arabii Saudyjskiej doszło do serii zatrzymań. Według niepotwierdzonych wiadomości aresztowani mieli zostać:

  • książę Ahmed bin Abdulaziz (brat króla Salmana), który był dość znany ze swojej krytyki wobec MBS’a;
  • książę Nayef bin Ahmed, były dowódca wywiadu sił zbrojnych;
  • książę Muhammad bin Nayef, którego król Salman pozbawił roli następcy tronu na rzecz MBS’a.

Oprócz nich miano aresztować także ok. 20 innych członków rodziny królewskiej oraz licznych oficerów wywiadu i wojska. Zarzuca się im podobno spiskowanie przeciwko królowi Salmanowi i następcy tronu Mohammedowi (MBS), a dokładnie próbę zamachu stanu ze wsparciem państw trzecich.

Doniesienia o aresztowaniach wywołały obawy o stan zdrowia króla Salmana. Niektórzy twierdzą, że król Salman nie żyje, a aresztowania są wyrazem konsolidacji władzy przez MBS’a zanim ogłosi on wieść o śmierci swojego ojca. Osobiście jednak wątpię w doniesienia o śmierci Salmana – jeszcze na dzień przed aresztowaniami Salman był w dobrym zdrowiu i udzielił audiencji Dominicowi Raabowi, szefowi brytyjskiego MSZ-u.

Moim zdaniem bardziej wygląda na to, że MBS konsoliduje swoje wpływy i „eliminuje” ostatnich przeciwników, których nie udało mu się pozbyć w 2017 r., gdy spora część rodziny królewskiej wylądowała w specyficznym „areszcie” – hotelu Ritz-Carlton w Rijadzie. Podczas tamtej fali aresztowań, wspomniana trójka książąt nie została zatrzymana (przy czym Ahmeda nie było wtedy w kraju).

Póki co władze Królestwa nie opublikowały żadnego oficjalnego komunikatu w sprawie ostatnich aresztowań. Osobiście zalecam wstrzemięźliwość przy śledzeniu tego tematu.

Źródła:

-https://www.reuters.com/article/us-saudi-detentions-princes/saudi-arabia-detains-senior-royals-for-alleged-coup-plot-including-kings-brother-sources-idUSKBN20U001
-https://www.middleeasteye.net/news/exclusive-least-20-princes-detained-mass-purge-saudi-crown-prince
Od lewej: MBS (ówczesny Minister Obrony), John Kerry oraz Mohammed bin Nayef (ówczesny następca tronu), 2015 r., źródło: Departament Stanu, Flickr.com, Domena Publiczna

Dokument poświęcony MBS-owi, polecam!

——————–

DZIĘKUJĘ WAM ZA WSPIERANIE PULSU LEWANTU!